piątek, 29 października 2010

Czego twitter nie pomieści (4)

Blogowanie w czasie przerwy na lunch zaczyna mi się coraz bardziej podobać.
Wszystko lepsze niż praca, zwłaszcza w piąteczek :D:D:D



Dzisiejszy przerywnik znalazł się w mojej bzdurzastej notce nie bez powodu. W ten weekend świętujemy bowiem Halloween, czyli święto będące symbolem zepsucia zachodniej cywilizacji dla tych wszystkich, którzy lubują się w sadzeniu kwiatków i paleniu zniczy.
Nie mam zamiaru nic palić, ale zabawić się i owszem. Jako, że w zeszłym roku poszłam na clubbing, nie byłam za nic przebrana i czułam się głupio, w tym roku postanowiłam się przebrać. Jeszcze nie podjęłam decyzji, za co, waham się między wiedźmą i ninja (wiadomo, skąd inspiracja dla tego drugiego ^^). Oba te przebrania mają to do siebie, że są łatwe - kupa czarnych ciuchów i wsio. Póki co, kupiłam sobie czarodziejski kapelusz, jutro jeszcze rozejrzę się za zabawkowymi mieczami (albo różdżką). Negocjacje z Gryzeldą trwają.



W ten weekend, a konkretnie to dziś, wybieram się też na bretońskie tańce-połamańce. Mam nadzieję, że będzie równie fajnie jak ostatnio.



Technologicznych pieni ciąg dalszy: założyłam sobie podcast na polskastacja.pl. Zapraszam do "Królewskiej Stacji" (na razie bidna, ale będzie lepiej, w planach głównie polski rock i trochę dobrej francuskiej muzyki):

Radio reinemargot (Królewska Stacja)

Słucham tam już od jakiegoś czasu kanału Polska Stacja Alternatywna (na zmianę z Modern Rock i Muzyką Francuską) i generalnie pełen pozytyw. Tak jak last.fm mnie wkierwiało do granic możliwości, tak polska stacja b. mi przypadła do gustu.



Odkryłam nowy koci drug. Drodzy kociarze, jeżeli chcecie dać kotu odrobinę przyjemności, zostawcie gdzieś na wierzchu paczkę silnie pachnących gum miętowych. Gryzia wczoraj dostała niezłego kociokwiku, a jak jej zabrałam, to miauczała tak żałośnie, że "daj mi wreszcie tego kurczaka" to przy tym pikuś.



Jeśli mowa o kotach i karmieniu: wspominany już niejednokrotnie kolega XL ma kota płci pięknej imieniem Kezia. Kezia jest zupełnie czarna i nieco... ekhem, okrągła. Kolega XL podczas obejrzenia zdjęć koteczki-podróżniczki (http://www.joemonster.org/art/15441/Kot_podroznik):

Jak patrzę na zdjęcia tego kota, to po raz kolejny uświadamiam sobie, jaka z Kezi tłusta krowa.

Kolega XL onegdaj wyznał mi, że Kezia to jedyna kobieta na całym świecie, która go rozumie, i dlatego ma kota i nie ma dziewczyny. Doradziłam mu, żeby nie dzielił się z nią swymi spostrzeżeniami nt. jej kształtów, bo sielanka się skończy i wtedy to już żadna samica na świecie nie będzie spała w jego łóżku.



Po raz kolejny okazało się, że nie mam czerwonego pojęcia o muzyce poważnej, bo Awdiejewa mnie porwała właśnie tym:



Nie kumam, co ludzie widzą w tym Koziajnowie. Jak dla mnie to zero uczucia, słuchając jego wersji sonaty czułam się jak na przesłuchaniu w akademii muzycznej.

A tak w ogóle to feministyczna strona mojej osobowości świętuje: kobitka!!! Po raz pierwszy od 45 lat!!! I co, kobiety nie mogą być dobrymi instrumentalistami? Pff.

Po czym popędziłam posłuchać Olejniczaka. Bo mój ulubiony ci on i koniec :)



Postanowiłam obejrzeć sobie jeszcze raz (skoro skończyłam już książkę) "Królową Margot". Na swoje nieszczęście, zassałam wersję w RMVB, a na moim lapku nie mogę odtwarzać rmvb z napisami (nie pytajcie, czemu, ja też nie wiem). A bez napisów dla mnie za trudne :(



...i po przerwie, wzdech. Oby do 17:30. 

OO

Ale, ale! Właśnie zauważyłam, że to 150. notka na Fucktu!!! Ależ ja płodna jestem :)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza