niedziela, 29 maja 2011

Przypowieść ilustrowana 2

Udzielenie słowa na niedzielę to niezbywalne prawo każdego przemądrzalca.

Tytułem wyjaśnienia: jako członkini sekty Dukana zawsze mam jaja, tzn. kupuję wielkie wytłoczki jajek (20 lub 15 sztuk)), które potem pożeram w różnej postaci, albowiem jaja jak berety wielką kopalnią protein są.

Tak więc, kupiłam w zeszłym tygodniu dwudziestopak, odwinęłam go z folii i wsadziłam wytłoczkę do lodówki, ale dopiero gdy sięgałam po pierwsze jajo, moją uwagę przykuł pewien interesujący szczegół:




Z reguły mam same brązowe, a tu się trafił rodzynek.

Detal ten uroczy dał pole do rozmaitych interpretacji, skojarzeń i rozważań. Dlaczego jaja bywają białe lub brązowe? Dlaczego tylko jedno białe jajo znalazło się w tym dwudziestopaku? Czy ktoś, kto pakował je do wytłoczki, chciał mi (w sensie:potencjalnemu konsumentowi) coś przekazać? Czy to biedne, białe jajo czuje się samotne? Nie jest łatwo być innym!

Nie wiem, czy to litość, czy jakieś podszepty szaleństwa, czy też podświadome tworzenie materiału na bloga, ale - wierzcie lub nie - dzisiaj zużyłam ostatnie brązowe jajo z tej partii (nie, żebym tak celowała, po prostu tak wyszło) i teraz białasek siedzi sobie samotnie w lodówce. Dziś wybiorę się do Szpara po więcej jaj i kolejne brązowe okazy poświęcą swe proteinowo-wapniowe życie w tej niemożliwej do zrealizowania misji odchudzenia mojego ciała do rozmiaru 10, a białasek jeszcze trochę postoi.

Być może trudno jest być innym, ale czasami to dobry sposób na przetrwanie.

Ejmen.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza