poniedziałek, 3 maja 2010

Witaj maj, piękny maj


Księżniczka Anna spadła z konia, przybył kolega Maj i wygonił nas wreszcie z domu. Okoliczności okazały się bardziej niż sprzyjające, bo nastał długi weekend i pogoda dopisała jak nigdy - deszcz tylko w sobotę i jeden dzień wręcz bardzo słoneczny.

Tak więc, postanowiliśmy skorzystać z tego niespodziewanego prezentu od losu i wybrać się na małe fotopolowanko. Wczoraj, jako że pogoda wyglądała niepewnie, wybraliśmy się na spacerek wzdłuż kanału, który dochodzi do naszego domu, uprzednio przeczołgawszy się przez pół południowego Dublina. Mimo dość ponurego nieba, udało sie ustrzelić to i owo. 











Dzisiaj jednak pogoda wyklarowała się już ostatecznie i z samego rana uderzyliśmy na prawdziwą fotograficzną orgię do ogrodów botanicznych. Ogrody jeszcze trochę pustawe i smutne po długiej i ciężkiej zimie, ale nie zabrakło pokaźnych zagonów tulipanów i łanów żonkili.






Tak lekko patriotycznie, bo w końcu Święto Konstytucji


A na deser - fotka ustrzelona u naszego progu: nasz koci sąsiad upaja się wiosną :)


Na zakończenie dodam jeszcze, że lwią część moich dzisiejszych zdobyczy ustrzeliłam tą oto lufą:


Cholera, jakie to ciężkie, jeszcze mnie ramiona bolą...

Udanego maja, rodacy!



By zapobiec wszelkim nieporozumieniom - w notce nawiązuję do tej oto piosenki:



 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza