wtorek, 21 sierpnia 2012

Szokujące wieści

Siedzę cicho, ale jak już dorzucę do pieca, to lokomotywa frunie.


Niektórzy już widzieli na fejsbogu, niektórzy może nie. Uwaga, werble poproszę...

Rzuciłam pracę!


Po prawie pięciu latach męczarni, złożyłam w dniu wczorajszym wypowiedzenie. 14. września opuszczam szeregi, robię sobie 10 dni przerwy i potem odfruwam do nowej pracy. Reakcje współpracowników:
- Wow, tego się nie spodziewałem.
- NOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO :(
(na moją uwagę, że czuję się, jak kobieta pierwszy raz zdradzająca męża) - Nie zdradza, tylko odchodzi, i to od męża-alkoholika bijącego kobiety.
- Cudownie :):):):):)
- I tak dziwne, że wytrzymałaś tak długo
- Zmieniłem zdanie. Nie pozwalam ci odejść. Zaciskaj zęby i siedź tu. Bez Ciebie nie wytrzymam.


Wczorajszy dzień był tak niesamowity, radosny jak piątek, a nie poniedziałek. Po raz pierwszy od miesięcy byłam w stanie zacząć tydzień roboczy bez xanaxu, poszłam do biura z wieeeelkim bananem na ryju i nawet pracować mi się nagle chciało (moja praca przez najbliższe cztery tygodnie będzie polegała na szkoleniach i kończeniu jednego test planu). Wiem, że potem też nie będzie lekko. Ale sporo wyższa pensja, lepsza kultura pracy, pozycja seniora i brak W. powinny wynagrodzić mi wszelkie niedogodności.
(niestety, mój ulubiony szef jest akurat na urlopie i nie mogłam zobaczyć jego miny; ten skurwiel zawsze wiedział, jak zepsuć mi zabawę)

Koncentrując się jak na razie na najbliższej przyszłości, mam 10 dni do zagospodarowania na małe wakacje międzysłużbowe. Dopiero co spędziłam dwa tygodnie w kraju (o tym innym razem), więc muszę wymyślić coś innego. Uprzedzam, że leżeć na plaży w tropikach nienawidzę. Sugestie mile widziane :)

Ku przyszłości!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza