poniedziałek, 2 marca 2009

May you stay forever young

A przynajmniej się staraj

Obawiałam się, że będę się nudzić albo słabo bawić. Bawiłam się wspaniale. Obawiałam się, że nie wytrzymam pogo. Wytrzymałam. Za to mój sportowy stanik nie bałdzo :D

Moi drodzy, Kult w Dublinie... Czy muszę opisywać, jak się czułam, widząc tutaj, na obcej ziemi, mój ukochany zespół? 

Zespół zagrał sporo kawałków na przestrzeni ok. 3 godzin. Pogo było ostre, więc wypisałam się z głównego nurtu dość szybko i poprzestałam na wersji pogo dla mięczaków (podskakiwanie na obrzeżach kotła i wpychanie doń z powrotem tych, co wypadali). Zespół był w znakomitej formie, zarówno dość młoda sekcja dęta, jak i dziadki z Kazikiem na czele. Kazik nawet w czasie wykonywania "Do Ani" skoczył w tłum! Zagrali trochę z nowszego repertuaru, ale też parę kawałków z tego starszego i mniej znanego, np. "Niejeden" (rzadko raczej wykonywany na koncertach). Oczywiście nie zabrakło takich hitów jak "Polska" (spektakularny bis!), "Celina", "Baranek", "Przemówienie z dnia siódmego", "Arahia" i innych tego typu.
Sala ryczała na całe gardło, wszyscy doskonale się bawili.

Może poza tymi biednymi inteligentnymi inaczej, którzy postanowili stać na parkiecie blisko sceny z piwkiem w dłoni. Moja koszulka została, że się tak wyrażę, nieźle ochrzczona.



Żeby nie było, że notka bez tradycyjnego podsumowania w postaci darcia dzioba: wykonuję jedną z piosenek Kultu, a konkretnie taty Kazika - "Jeśli zechcesz odejść, odejdź"

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza