sobota, 14 marca 2009

Lustereczko, lustereczko, powiedz przecie...

...że mój mężczyzna jest szalony.

Był prawie 2 tygodnie na wakacjach w kraju. Przywiózł dobre żarcie, coś ładnego dla swojej dzielnej Margot, trochę zdjęć...
I zadał mi pytanie:
- Bejbe, czy chciałabyś lustrzankę cyfrową?
No to ja zaczynam swój tradycyjny wykład na ten temat, że szkoda mi kasy, że mój aparat jest dobry, blablabla. 
- Bo wiesz, bejbe, kupiłem sobie w Polsce nowy aparat, więc myślałem, że weźmiesz ten stary (który ma jakieś 8 miesięcy - przyp. jego dziewczyny - zazdrośnicy), no ale jak nie chcesz, to go opchnę na e-bayu...

Stanęło na tym, że trochę się nim pobawię (aparatem, nie e-bayem) i zastanowię, czy chcę takie wielkie, ciężkie coś. Jest wiele argumentów przemawiających za tym: teleobiektyw, obiektyw portretowy, obiektyw szerokokątny... No i oczywiście fakt, że wszystkie lufy pasują na oba aparaty, bo Przytulanka kupił sobie model z tej samej serii, tylko oczko lepszy. Czyli na każdą wyprawę możemy zabierać więcej niż jeden obiektyw i się wymieniać. Hmm, jest nad czym myśleć. Na razie usiłuję się przekonać do braku live view. Trochę mojej radosnej tfu!rczości z dzisiejszego poranka:




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza