czwartek, 10 sierpnia 2017

Dwa główne zadania kobiety

Notka inspirowana pewnym cokolwiek kuriozalnym artykułem.

Zacznijmy od tego, że jestem przeciwna twierdzeniu, że ktokolwiek ma w życiu jakieś "główne zadania." Życie nie jest grą komputerową i traktowanie go jako serii questów jest prostą drogą do niespełnienia i nudy.

Życie jest kurewsko nieprzewidywalne. Sprawy lubią wybuchać nam w twarz. Ciało robi dowcipy pt. złamana kończyna kilka tygodni przed przeprowadzką, przeziębienie kiedy zamrażalnik pełen lodów itp. Ludziom, na których liczysz, może się odechcieć pozostawać w relacji z tobą. Może być też tak, że wszystko pójdzie po twojej myśli i skończysz tego questa, ale jak już osiągniesz co chciałaś, to okaże się, że wcale ci się w tym Avalonie nie podoba. To jest OK, to jest normalne i nie ma co drzeć szat, że bajka okazała się "Grą w klasy" Cortazara.

trolololo


No ale dobra, przyjmijmy na chwilę, że mamy jakieś zadania w życiu, przez które rozumiemy tzw. plany na przyszłość. Dobrze jest mieć kierunek w życiu.


Kobieta ma dwa główne zadania:

1. Pamiętać, że jest człowiekiem i ma wolną wolę.

2. Stworzyć sobie taki świat, jaki jej się podoba.


Jeżeli chce "zmienić się w pachnący kwiat, do którego zlatują się inni ludzie, i kobiety i mężczyźni i dzieci, aby rozkoszować się wydzielanymi przez nią słodkimi zapachami i ogrzać się w ciepłych promieniach jej życzliwości", to dobrze. Dawanie przysparza wiele radości.

Ale jeżeli chce być małym, upierdliwym śmierdzielem, obok którego nie można przejść obojętnie i który zasieje zamęt w głowach ludzi, i będzie wpływać na okoliczności przyrody tak długo, aż osiągnie to, czego chce dla siebie, to też jest OK.

Jeżeli "otwiera się na przyjęcie i oddawanie miłości", to miło. Pozostaje mieć nadzieję, że do jej pachnącego kwiatu przyleci motyl, który będzie wiedział co z tym zrobić. Otwarcie się na miłość popłaca, potwierdzam.

Ale co jeżeli podstanowiła pozostać wkurwiona, żeby walczyć o lepszy świat dla siebie lub ludzkości? Pachnieniem i przyjmowaniem miłości nie da się wszystkiego załatwić. Czasem musisz się wkurwić, spalić stanik,  przywiązać do drzewa, zamknąć w laboratorium. Na miłość znajdzie się czas, a odkręcenie tego, że nie spaliło się stanika we właściwym momencie może zająć grube stulecia.

Można oczywiście "w myślach swoich stworzyć doskonały, pełen dobroci i miłości świat, a mężczyźni go swoimi rękami stworzą", ale mężczyźni pozostawieni sami sobie stworzyli nam już tyle chujowych rzeczy, że lepiej zakasać rękawy i wziąć się do roboty razem z nimi. Może przyszłość będzie mniej przegwizdana, kiedy ta 'piękniejsza' połowa ludzkości też będzie miała swój wkład w jej kształtowanie?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza